Cel

 Cel Marszu wyrażony przez posła Johna Godsona w wywiadzie dla TVN;

.

 

Jedność w Chrystusie. Przebudzenie w kraju ku zbawieniu wielu.

Jest tylko jedno ciało Chrystusa.

Jezus Chrystus jest tym, który łączy, kiedy wracamy do prostoty ewangelii i razem manifestujemy jedność w naszym Panu, bez podziałów denominacyjnych. Nadszedł czas dla Kościoła by pokazać światu niepodzielność Ciała Chrystusa.

Kulminacją Marszu będą koncerty – uwielbienie Jezusa Chrystusa muzyką, tańcem i śpiewem.

Marsze – po co i dlaczego?

MANIFESTACJE wiary, modlitwy i świadectwa nie są czymś nowym. Tego rodzaju wydarzenia odbywające się na otwartej przestrzeni miały miejsce w historii kościoła, a dziś jesteśmy świadkami ich odnowienia. Służą one publicznemu wyznaniu wiary, wyrażeniu jedności chrześcijańskiej oraz podejmowaniu walki duchowej. Uwielbienie na wolnej przestrzeni zawsze było związane z duchowym przebudzeniem.

Pierwszy Marsz dla Jezusa miał miejsce 2000 lat temu w Jerozolimie, kiedy Pan Jezus uroczyście wjeżdżał na osiołku na Święto Paschy. Towarzyszył mu wielki tłum Jego uczniów i wiernych, który z gałązkami palmowymi wznosił okrzyki Hosanna na cześć Boga i Syna Dawidowego. Ludzie byli poruszeni radością, miłością i pokojem. Spontanicznie słali swoje płaszcze na drodze i wyrażali uwielbienie dla Jezusa.

Ewangelista Mateusz pisze, że gdy Jezus wjechał do Jerozolimy poruszyło się całe miasto.

Jeden z zapisów o śpiewaniu chrześcijańskich pieśni na ulicach pochodzi z 675 r. Alfred Wielki informuje, że Aldhelm, opat Malmesbery stwierdził, że skoro ludzie nie przychodzą do wiary, to wiara musi przyjść do nich. Aldhelm studiował muzykę w Rzymie. Kiedy powrócił do Wessex, ludziom bardzo podobała się jego muzyka, ale wychodzili z kościoła w czasie kazań. Kiedy wyszli na zewnątrz, Aldhelm już tam był, śpewając popularne pieśni ówczesnych dni. Gdy zebrał się tłum, Aldhelm zaczął głosić kazanie dotyczące wiary chrześcijańskiej.a to ja

Średniowieczni mnisi byli ewangelistami swego czasu i wielu z nich nie wahało się użyć nowych form muzycznych w swej misji. Św. Bernard Clavaux (1090-1153), założyciel klasztoru i wielki reformator Kościoła, przebywając wśród zwyczajnych ludzi głosił Ewangelię, śpiewajac często na otwartej przestrzeni, na placach miast, a znaki i cuda potwierdzały obecnośc i moc Boga.

W roku 1869 reporter Armii Zbawienia pisał w gazecie The East London Evangelist: „Zostaliśmy bardzo pobłogosławieni w misjach na ulicach zamieszkałych przez najbiedniejszych. Kiedy szliśmy śpiewając, otwierały się drzwi i okna i wkrótce oczy i uszy ze wszystkich stron byłu ku nam zwrócone. Od czasu do czasu zatrzymywaliśmy się, śpiewaliśmy zwrotkę lub dwie, krótko przemawialiśmy głosząc Ewangelię i modliliśmy się, potem szliśmy dalej…” Procesje i spotkania modlitwy na ulicach i placach miast zmieniały duchowe nastawienie mieszkańców. Życie wielu ludzi zaczęło być inne. Pijący trzeźwieli i zaczęli się troszczyć o swoje rodziny, prostytutki porzucały swój proceder. Jezus zmienił ich życie. Nawrócony woźnica w XIXw. podsuwował ten fakt następująco: „Cóż, nie piję, nie palę, nie przeklinam i nawet konie widzą różnicę.” Świat również zauważył różnicę.

LondynKiedy na początku XXw. Duch Święty został wylany, społeczenstwo zostało bardzo poruszone. Sądy nie miały rozpraw, a knajpy opustoszały. Oto relacja z Walii z 1904 r.:”Przebudzenie zjednoczyło denominacje w jedno ciało, wypełniło wieczorami kaplice, odnowiło związki rodzinne, zmieniło życie w kopalniach, fabrykach, zatłoczyło ulice wielkimi procesjami, wykorzeniło narodowe wady i zmniejszyło ilość przestepstw. Marsze wieczorne (złożone ze śpiewających, modlących się, nawróconych chrześcijan wracających do domów z wieczornych nabożeństw) zachęcały ludzi do porzucania złych dróg”

W czasach współczesnych pierwszy Marsz dla Jezusa odbył się w centrum Londynu w 1987 r. Wtedy nikt nie przypuszczał, że oto rozpoczęło się coś, co pewnego dnia połączy cały świat. W roku 1994 w Marszach dla Jezusa na świecie brało udział ok.. 10 milionów osób, z 170 narodów.

Marsz dla Jezusa ma na celu zdobycie wszystkich narodów dla Boga. Forma marszu jest jedną z odpowiedzi na wezwanie Jezusa „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu”

Celem i ideą marszu jest duchowe przebudzenie oraz podjęcie walki duchowej mającej na celu poprawę sytuacji w mieście, Europie i na świecie.

Dokonuje się to na kilku płaszczyznach.

1. JEDNOŚĆ – bycie razem w jednym celu, by oddać Bogu chwałę i cześć, uwielbić Go jako jedynego, prawdziwego, żyjącego i kochającego Boga

2. WSPÓŁPRACA – Marsz daje wspaniałą okazję współpracy na wielu płaszczyznach: materialnych, organizacyjnych, i duchowych, aby budować JEDNOŚĆ w Kościele i nieść Dobrą Nowinę.

3. MODLITWA – jest najlepszym i najskuteczniejszym sposobem zmiany tego świata. Przez modlitwę dokonujemy profetycznego aktu ogłoszenia panowania Jezusa Chrystusa i Jego królestwa. Cechą charakterystyczną Marszu jest modlitwa wstawiennicza, w której identyfikujemy się ze społeczeństwami, wstawiając się do Boga w najrozmaitszych sprawach

4. EWANGELIZACJA – głoszenie Dobrej Nowiny ludziom i miastom przez: bój modlitewny, nauczania, czytanie Słowa Bożego, zwiastowanie w kościołach i na ulicach, śpiew i grę na instrumentach, pantomimy, plakaty, broszurki, środki masowego przekazu. Samo maszerowanie dla Jezusa jest już aktem głoszenia i przynależności do Jezusa

5. ŚWIADECTWO – udział w Marszu jest swego rodzaju chrztem odwagi. To nie kto inny, tylko ja publicznie, niemalże przed całym światem przyznaję się do Jezusa jako mojego osobistego Boga

6. ZMIANY (owoce) – Marsz wywarł duchowy wpływ na miasta, kraje i narody. Był początkiem „przebudzenia miast”. Zmobilizował chrześcijan do działań mających na celu doprowadzenie całych społeczeństw do Chrystusa

   

   

Świat zobaczył że jesteśmy jedno

Historia Marszów dla Jezusa

Wszystko zaczęło się od modlitwy. Trzej liderzy grup chrześcijańskich z okolic Londynu: Lynn Green, Roger Forster i Gerald Koates regularnie spotykali się, by modlić się za Londyn. W czasie jednej z takich modlitw zrodziła się myśl, by zorganizować spotkanie, na którym chrześcijanie mogliby się zjednoczyć w modlitwie za Londyn. Miesiąc później, mimo że dzień był deszczowy, 15 tysięcy chrześcijan maszerowało ulicami dzielnicy Soho w atmosferze uwielbienia i spontanicznej radości.

Tak było w 1987 roku. Organizatorzy, zdumieni przybyłym tłumem, postanowili powtórzyć marsz za rok. Rok później maszerowało już 55 tysięcy ludzi.

W 1989 po raz pierwszy użyto nazwy Marsz dla Jezusa — zorganizowano go w 45 miastach Wielkiej Brytanii. Szczególnie wymowna była wspólna obecność katolików i protestantów na ulicach Belfastu. Do Londynu zostały zaproszone delegacje z różnych krajów. W ten sposób wielu liderów mogło potwierdzić, że jest to Boży pomysł i zanieść go do swoich miast.

W 1992 roku Marsze dla Jezusa odbywały się już w 25 krajach Europy. Pierwszy raz przyłączyła się Polska, organizując marsze w Warszawie (6000 osób) oraz w Gdańsku i Wrocławiu.

W 1993 roku maszerowało 1,7 mln chrześcijan na ulicach 850 miast świata. W Polsce Marsz odbył się w Toruniu i we Wrocławiu. W następnym roku Międzynarodowy Marsz dla Jezusa zgromadził 10 milionów uczestników.

W 1996 roku w Marszu brało udział 130 krajów. Szczególne znaczenie duchowe miały marsze w takich krajach jak Japonia, Nepal czy Indie. Najliczniej zgromadzili się Brazylijczycy. W samym Sao Paulo maszerowało 2 miliony chrześcijan! W Polsce — Marsz zorganizowano w Toruniu i w Krakowie.

Na stronach Wiatru opisywaliśmy Marsz dla Jezusa w 1998 oraz w 1999 roku. A jak było w roku 2000?

Organizatorzy szacują, że w sobotę 10 czerwca ulicami miast na całym świecie maszerowało około 12 mln chrześcijan. Lecz tym razem było coś więcej niż muzyka i transparenty. Marsz był tylko częścią Dnia Jezusa, a świętowanie odbywało się także przez służbę potrzebującym.
Hasło Dnia Jezusa: ,,jako w niebie tak i na ziemi”. W niebie nikt nie staje się głodnym, nie ma tam dziecka bez ojca, nikt nie cierpi sam, a ulice pełne są śpiewu. Gdy żyjemy chrześcijańskim stylem życia, zaprowadzamy niebieski porządek w naszym otoczeniu.

„Gdy chrześcijanie modlą się i pracują razem, różnice bledną — twierdzi Tom Pelton, prezydent Marszu dla Jezusa w USA. — Kochać Boga i kochać sąsiada: w tym streszcza się nasze chrześcijańskie życie. Dzień, gdy Bóg jest uwielbiany na ulicach, a każda łza jest ocierana, jest piękny jak w niebie.” — mówi Pelton.

Był to ostatni Marsz koordynowany przez londyńskich założycieli. Oficjalne biuro Międzynarodowego Marszu dla Jezusa zostanie zlikwidowane pod koniec czerwca. Czy oznacza to koniec tej pięknej tradycji? Z pewnością nie…!