Chrześcijanie pomaszerują w stolicy dla Jezusa

Eliza Olczyk, Jarosław Stróżyk 18-04-2012, ostatnia aktualizacja 18-04-2012 20:12

Pora wyjść na ulice – deklaruje organizujący marsz pastor. – Nasza wiara nie jest czymś, czego powinniśmy się wstydzić

 

19 maja ulicami stolicy ma przejść kilkunastotysięczny Marsz dla Jezusa. Organizują go nietypowo nie środowiska katolickie, ale Kościoły i organizacje protestanckie.

Głównym pomysłodawcą jest mieszkający w Kanadzie Polak Artur Pawłowski, pastor, który organizował tam już podobne wydarzenia. Przekonuje, że marsz nie ma być wymierzony przeciw nikomu i zaprasza do udziału wszystkich chrześcijan, zwłaszcza katolików.

– Od kilku lat organizujemy marsze dla Jezusa w Calgary i z roku na rok przychodzi na nie więcej ludzi. Teraz chcemy to powtórzyć w Warszawie – mówi „Rz” Pawłowski.

Pytany, po co to robią, odpowiada: maszerują związkowcy, politycy, kibice itd. Dlaczego tylko chrześcijanie mają się ciągle chować. Pora wyjść na ulice. Czy nasza wiara jest czymś, czego powinniśmy się wstydzić?

Marsz ma przejść sprzed Sejmu na plac Zamkowy, gdzie odbędzie się charytatywny koncert. – Zaprosiliśmy ponad 4 tysiące osób bezdomnych. W organizację marszu zaangażowało się ponad 40 wspólnot chrześcijańskich. Mam nadzieję, że na marsz przyjdą licznie także katolicy – deklaruje Pawłowski. Tym bardziej że na Facebooku marsz poparło już ponad 10 tys. osób.

Honorowy patronat nad marszem objął poseł PO John Abraham Godson. – Zgodziłem się, bo znam organizatorów tego marszu i wiem, że działają dla społeczeństwa – mówi „Rz” Godson. – Marsz dla Jezusa ma zwiększyć świadomość obecności Jezusa w naszym życiu i nakłonić ludzi do pomagania innym. A ponieważ sam byłem pastorem, to chętnie angażuję się w takie inicjatywy, które krzewią wartości chrześcijańskie.

Organizatorzy deklarują, że mimo patronatu posła chcą pozostać daleko od polityki. – Chcemy, żeby marszowi towarzyszyły jedynie pozytywne emocje – podkreśla Pawłowski.

Organizator to barwna postać. Przez wiele lat był biznesmenem. Jednak po tym, jak w 2000 r. wyzdrowiał jego syn, który według opinii lekarzy nie miał szans na przeżycie, postanowił zostać pastorem. Zorganizował Kościół Uliczny, który zajmuje się głoszeniem Ewangelii na ulicach kanadyjskich miast. Był aresztowany za publiczne czytanie Biblii w parku w Calgary w 2006 roku, i od tamtej pory powtórzyło się to jeszcze kilkakrotnie. Służba Kościoła Ulicznego dostała łącznie ponad 100 mandatów i pozwów do sądu, dotyczących karmienia i dbania o bezdomnych.

– Zjawisko marszów w intencji naprawy świata nie jest nowe – mówi „Rz” dr Ireneusz Siudem, psycholog społeczny z UMCS. – Każdego roku mamy przecież do czynienia z pielgrzymkami, które są przecież przemarszami. Chodzi w nich o modlitwę i wyeksponowanie własnej wiary, ale także o zmianę świata na lepsze – mówi i zwraca uwagę, że współczesny świat jest zdominowany przez zjawiska patologiczne: przemoc, anonimowość, znieczulicę, brak zaufania.

– Organizujemy przemarsze, które mają pomóc w walce z patologiami. Pojawiają się nowe formy manifestacji wiary. W przyszłości będzie ich więcej, organizowanych przez różne religie i w różnych, nietypowych formach – mówi Siudem.

Rzeczpospolita
 
http://www.rp.pl/artykul/862353.html